Gdyby głupota miała skrzydła, pewnie wszyscy trafilibyśmy do nieba.
Blog > Komentarze do wpisu

Czy warto wspierać pijanych żebraków?

Pijani żebracy – bo tak można najłagodniej określić popularnych dworcowych meneli i żuli, stanowią na polskich ulicach coraz większą rzeszę. Mniemanie o nich każdy z nas ma bardzo zbliżone. Dlaczego dziad nie weźmie się w końcu za robotę? Czemu nie walczy o to, by na nowo uporządkować sobie własne życie? A już przede wszystkim po co pije i jeszcze bardziej się przez to pogrąża?
Pytań jest wiele - odpowiedzi żadnej. Bo jaką sensowną odpowiedź możemy uzyskać od kogoś, kto przed chwilą wypił butelkę taniego wina? Nie wymagajmy cudów od innych, skoro nas samych na żaden cud nie stać. Oni piją, bo brakuje im już perspektyw. Wy nie wiecie, jak czuje się człowiek, który wszystko utracił. Ja też nie. Na szczęście są jeszcze ludzie, którzy próbują się tego dowiedzieć. Chcąc nagrać kolejny komediowy filmik z żulem, czasem w sposób nieświadomy odkrywają historię, o których nikt by wcześniej nawet nie pomyślał. Bo w końcu żul to żul. I tyle.


 

Gdybyśmy mijali przy dworcu kolejowym takiego faceta w potarganych gaciach i przemokniętej kurtce, od którego aż czuć alkoholowe zionięcia, pewnie nawet byśmy na niego nie spojrzeli. Po co bowiem przyglądać się społecznemu marginesowi, kiedy u nas wszystko kręci się jak należy, na wszystko nam wystarcza i jesteśmy dumni z tego, co wypracowaliśmy. Co nas obchodzi menel, który miał prawo do własnego życia, a że go nie wykorzystał… trudno. Niech sobie teraz radzi sam. 
Dlaczego nie powiemy otwarcie – niech zdechnie jak pies, nawalony bydlak. Pewnie już mu i tak niewiele życia zostało, bo hektolitry jaboli wyżarły mu już nie tylko mózg, ale i wątrobę. Po co inwestować własne pieniądze w coś, co już praktycznie nie ma racji bytu. Tak właśnie myślimy. Ale wstydzimy się o tym głośno mówić. Bo tak przecież nie wypada.
Widzimy jednak, że nie wszyscy żule tacy są. W niektórych przypadkach mamy do czynienia z ludźmi inteligentnymi, którzy kiedyś prowadzili normalne, dostatnie życie, czego mogłaby im pozazdrościć niejedna osoba. Przy natłoku życiowych niepowodzeń załamali się. Czy wy jesteście na tyle silnymi ludźmi, że załamanie jest wam obce? Tak? To osobiście gratuluję. Załóżcie jednak, że was także sięgnęło załamanie. Jaki byłby wasz ruch? Silna wiara i religia czy alkohol? Pierwszy ruch jest w tych momentach najbardziej wskazany. Większość idzie jednak na łatwiznę i rzuca się w alkoholowy amok.
Czy warto wspierać takich ludzi? Myślę, że tak. Nie dajemy im przecież całego majątku, a tylko kilka drobnych, które nam nie sprawią znacznego ubytku, a dla takiego żebraka mogą być elementem kluczowym, przedłużającym życie o kolejne dni. Niech wydają na alkohol. Może jest im zimno. Może są już uzależnieni. Sam wolałbym wypić w takiej sytuacji i nie przejmować się tym, że wszyscy wokoło na mnie plują i traktują mnie jak psa. Przynajmniej tego nie będę pamiętał. A każdy wygłodzony z pewnością w pierwszej kolejności kupi jedzenie, bo tego domaga się jego organizm. Warto się nad tym zastanowić.


 

sobota, 28 listopada 2009, anty_wariat

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: